We Wrocławiu urodziły się czworaczki. Ich ojcu grozi deportacja…

Czworaczki we Wrocławiu
Do niesamowitych narodzin doszło w poniedziałek we wrocławskim szpitalu przy ulicy Kamieńskiego. Przyjście na świat czworaczków zdarza się raz na sto-kilkadziesiąt przypadków. Takie ciąże wymagają specjalistycznej opieki lekarzy i stanowią poważne zagrożenie dla matki dzieci. Tym razem na szczęście wszystko potoczyło się po myśli lekarzy, i dzieci przyszły na świat zdrowe. To czterech chłopców, z czego trzech z nich to bliźniaki jednojajowe.
Ojcu dzieci grozi deportacja
Jak podaje Onet, matka dzieci, Marina Kucher, pochodzi z Ukrainy. Do Polski przyjechała 6 lat temu z narzeczonym (dzisiaj już mężem), Oleksijem Kucherem. Oprócz nowo narodzonych czworaczków mają też 16-letniego syna. Chociaż sami przyznają w rozmowie z Onetem, że zawsze marzyli o dużej rodzinie, obecnie ciężko im w pełni cieszyć się przyjściem na świat czworaczków.
Rodzina jest bowiem zagrożona przymusowym rozstaniem. Pozwolenie na pracę wydane dla Oleksija przedawniło się, a Dolnośląski Urząd Wojewódzki od miesięcy zwleka z rozpatrzeniem wniosku o przedłużenie pozwolenia. W podobnej sytuacji znajduje się coraz więcej cudzoziemców na Dolnym Śląsku, gdzie czas oczekiwania na rozpatrzenie sprawy jest jednym z najdłuższych w kraju.
Ze względu na niewydolność urzędu ruszyła procedura, która może doprowadzić do przymusowej deportacji mężczyzny z Polski, chociaż on sam wywiązuje się ze swojej części obowiązków urzędowych. Z powodu pandemii COVID-19 działania związane z procedurą są wstrzymane, a sam Kucher ma zapewnione wsparcie prawników, którzy złożyli już m.in. zażalenie do DUW. Mimo to, rodzina wciąż boi się o swoją niepewną przyszłość.



