Rzeczy, których nie lubimy we Wrocławiu. [Czy aby na pewno?] - Wroinfo.pl

Rzeczy, których nie lubimy we Wrocławiu. [Czy aby na pewno?]

Wrocław to cudowne miasto. Są jednak rzeczy, które drażnią mieszkańców. Czego najbardziej nie lubimy? I czy aby na pewno?
5 rzeczy, za które nie da się pokochać Wrocławia. [Czy aby na pewno?]
Rzeczy, których nie lubimy we Wrocławia. [Czy aby na pewno?], fot. facebook.com/kamilchorągwickifotografia

Wrocław to jedno z piękniejszych miast w Polsce. Oprócz niesamowitej historii, którą możemy poznać zwiedzając różne jego zakamarki, ma również wspaniałych mieszkańców, którzy tworzą cudowną atmosferę. Są jednak rzeczy, których wrocławianie i wrocławianki nie lubią. Jednak czy aby na pewno?

Zobacz też:

Wrocławski Smaczny Weekend. Sprawdź szczegóły

#1 Tramwaj = wykolejenie

Jedną z najbardziej irytujących rzeczy, dla mieszkańców Wrocławia, są z pewnością wykolejające się tramwaje. Jadąc do pracy nigdy nie mamy pewności, czy dojedziemy na czas – bo tramwaj może się wykoleić. Trzeba przyznać, że jest to bardzo irytujące oraz uciążliwe.

Jednak warto podkreślić, że mieszkańcy Wrocławia postanowili przestać się tym przejmować. Obrócono to w żart, a na Facebooku powstała grupa, na której można śledzić kolejne wykolejenia wrocławskich tramwajów. Obchodzone są nawet dni, takie jak ”100 wykolejeń”, ”pierwsze wykolejenie w miesiącu” itd. Więc, czy aby na pewno tak tego nie lubimy? Wyobrażamy sobie wrocławskie MPK bez wykolejeń?


#2 Róże od Romów

Jednym z najbardziej irytujących zjawisk, które mają miejsce we Wrocławiu, jest wciskanie róż turystom przez Romów. Od kilkunastu lat nie przejdziemy przez wrocławski rynek, bez spotkania tej samej grupy Romów, którzy na siłę wciskają róże. Mimo, że tego nie lubimy, ciężko wyobrazić sobie wrocławski rynek bez tego zjawiska.


#3 Kot Wrocek

Kot Wrocek to z pewnością jedno z najpopularniejszych zwierząt we Wrocławiu, ponieważ należy do Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. Mimo, że wielu mieszkańców czuję irytację ze względu na promowanie kota w mediach (Kot Wrocek ma własne konto na Instagramie), ciężko wyobrazić sobie co było by, gdyby go nie było.

Wrocławianie ponownie obrócili fascynację Prezydenta i jego bzika na punkcie kota w żart. Powstała seria memów, jakoby to Kot Wrocek miał rządzić miastem. Dzięki temu nigdy we Wrocławiu nie jest nudno.