Władysław Baczyński. Seryjny morderca skazany na karę śmierci

Morderstwo w Bytomiu
18 lipca 1946 roku w jednym z bytomskich parków, o zmroku padły strzały. Podczas oględzin przy denatce znaleziono kilka łusek oraz drobne pieniądze. Sekcja zwłok wykazała, że kobieta zginęła poprzez strzał w klatkę piersiową. Po kilku tygodniach ustalono tożsamość ofiary. Była nią 40-letnia Anna S., mieszkanka miejscowości zlokalizowanej pod Wrocławiem. Na kilka dni przed śmiercią kobietę odwiedził dawny znajomy, który okradł jej mieszkanie i uciekł. Anna S. postanowiła pojechać do Bytomia i odszukać go. Początkowo to on był podejrzany o dokonanie zabójstwa, natomiast z powodu braku dowodów umożono postępowanie.
3 morderstwa we Wrocławiu
26 listopada 1956 roku we Wrocławiu Chaim N. w drodze z pracy do domu zatrzymał się przy pobliskim pubie z piwem. Po kilkunastu minutach mężczyznę znaleziono martwego w bramie kamienicy, w której mieszkał. Podczas oględzin nie stwierdzono napadu rabunkowego, ponieważ mężczyzna miał przy sobie pieniądze. Jego śmierć wyglądała na naturalną, natomiast podczas sekcji zwłok okazało się, że Chaim N. tak samo jak poprzednia ofiara został postrzelony w klatkę piersiową i płuco. Po przebadaniu pocisku ustalono, że zabójstwo było dobrze zaplanowane. Jedynych dwóch świadków zdarzenia zeznało, że widziało mężczyznę w średnim wieku z krótkim wąsem, ubranego w ciemne ubranie. Podejrzenia padły wtedy na sąsiadów oraz grupę przestępczą, natomiast dowody nie były wystarczające.
Zobacz też: Tajemnicze zbrodnie i głośne procesy, które wstrząsnęły Wrocławiem – część 4
9 stycznia 1957 doszło do kolejnego morderstwa mieszkańca Wrocławia, Józefa S. Mężczyzna wraz z żoną wrócił tego dnia około godziny 21 do domu. Przed wejściem do ich domu stało dwóch mężczyzn. Żona Józefa S. wróciła do mieszkania, natomiast jej mąż poszedł odebrać syna od swojej matki. Po chwili kobieta usłyszała hałas na podwórku. Przed domem zobaczyła uciekającego mężczyznę, a obok garażu ciało swojego męża. Jedynym świadkiem sytuacji był ich 5-letni syn, który niestety nie zapamiętał sprawcy. Zabezpieczony materiał dowodowy pozwolił połączyć tę sprawę z poprzednimi.
Kolejną ofiarą był Józef W. Do morderstwa doszło we Wrocławiu w Wielkanoc 18 kwietnia 1957 roku. Gdy mężczyzna przebywał w swoim domu, a gdy podszedł pod swoje okno, padł w jego kierunku strzał prosto w serce. Podczas oględzin znaleziono po raz kolejny dowody wskazujące na dokonanie zbrodni przez tego samego sprawcę.
Zobacz też: Tajemnicze zbrodnie i głośne procesy, które wstrząsnęły Wrocławiem – część 2
Znalezienie sprawcy
Podczas prowadzonego śledztwa próbowano ustalić personalia osób interesujących się militarią, natomiast ze względu na to, że Wrocław jest dużym miastem, było to dość trudne i nie przynosiło efektów.
W 1958 roku patrol policji zauważył podejrzanie zachowującego się mężczyznę – Władysława Baczyńskiego. Funkcjonariusze zatrzymali go i znaleźli przy nim broń oraz dużą ilość amunicji. Przedmioty znalezione podczas przeszukania mieszkania mężczyzny wskazywały na to, że Baczyński może być poszukiwanym od kilku lat mordercą, a potwierdziła to ekspertyza broni i łusek.
Władysławowi Baczyńskiego udowodniono 4 morderstwa. Mężczyzna został poddany badaniom psychiatrycznym, które nie wykazały odchyleń w zachowaniu mężczyzny, a zabójstwa dokonywał będąc w pełni poczytalny.
Motywem mordercy była niechęć do ludzi, którzy mieli skłonności do krzywdzenia współpracowników oraz porachunki z przeszłości. Według Baczyńskiego, jego ofiary były właśnie takimi osobami.
Zobacz też: Tajemnicze zbrodnie i głośne procesy, które wstrząsnęły Wrocławiem – część 1
Wyrok
Władysław Baczyński nie wykazywał skruchy podczas procesu sądowego. Mężczyznę winnego zamordowania 4 osób skazano na karę śmierci. Próbował odwołać się od wyroku, natomiast odrzucono jego prośbę. Wyrok wykonano 17 maja 1960 roku.
Zobacz też: Tajemnicze zbrodnie i głośne procesy, które wstrząsnęły Wrocławiem – część 3



